13.07.2026, 16:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.07.2026, 16:19 przez Andrzej Ordyński.)
(13.07.2026, 15:16)Atifa al-Fi-ziin-lamie napisał(a): 1. To co działo sie przed naszym narodzeniem się nie może w żaden sposób być podstawą ani naszej opinii o innych, ani nie może motywować naszych działań;
To by znaczyło, że państwa, narody i wszelakie grupy społeczne (a nawet politycy, bo wielu z nich prowadziło działalność jeszcze przed moim narodzeniem) nie mają żadnych stałych interesów i nie zachodzi żadna ciągłość w ich działaniach. Nie do końca tak jest.
I nie nawołuję tutaj do jakiegoś negatywnego stosunku do Ukraińców lub do obarczania ich za winy dziadków lub pradziadków - jednak niestety spora część z nich ma pozytywny stosunek do zbrodniczych organizacji i to już jest problem.
(13.07.2026, 15:16)Atifa al-Fi-ziin-lamie napisał(a): 2. Ukraina musi wejść do Unii i NATO i to w granicach sprzed 2014(!)
Nie uważam, by było to możliwe w najbliższych latach, a już na pewno nie byłoby to korzystne ekonomicznie dla Polski. Wciąż, pomimo 22 lat w Unii, nie dogoniliśmy Zachodu i pozostajemy jednym z największych beneficjentów środków unijnych. Wzięcie przez Unię odpowiedzialności za powojenną odbudowę Ukrainy byłoby dla nas niekorzystne.
(13.07.2026, 15:16)Atifa al-Fi-ziin-lamie napisał(a): 3. Wszystkie mniejszości Federacji Rosyjskiej mają dostać niepodległość, sama Rosja zaś powinna zostać zbombardowana ładunkami jądrowymi - cała, co do mikrometra.
Ponad 190 nowych, często mikroskopijnych i niemal bezludnych państw? Chiny bardzo by się ucieszyły, bo te państewka nie byłyby w stanie przetrwać bez ich patronatu. Równie dobrze można postulować podział Kanady po liniach plemiennych.
(13.07.2026, 15:16)Atifa al-Fi-ziin-lamie napisał(a): 3.1. Oczywiście granice musiałyby być ładne lub sensowne. No i Kralovec wraca do Czech.
Nie ma możliwości stworzenia tam ładnych i sensownych granic.
(13.07.2026, 15:16)Atifa al-Fi-ziin-lamie napisał(a): 4. Popieranie takich istot* żywych, jak Putin, Netanjahu czy Trump to znak, że ten popierająca nie jest godną osobą do rozmowy choćby o pogodzie, a co dopiero o czymś więcej.
Polityka jest grą interesów. Można wyżej wymienione osoby oceniać negatywnie (moralnie ciężko byłoby ocenić je pozytywnie), a jednocześnie rozumieć, że dla różnych grup społecznych są one mniejszym złem niż ich konkurenci. Nie wydaje mi się, żeby rosyjscy zapadnicy (zwłaszcza pamiętając ich rządy w latach 90.) i Clintonowa byli koniecznie lepsi.
